platforma blogowa portalu
kurier poranny

Elektryka prąd nie tyka

Powyższą rymowankę zna chyba każde dziecko. Albo jeszcze jedno: Hasło elektryka? Błysk.
Ale zupełnie nie do żartu odbiorcom prądu z centrum. Przez kilka godzin nie mieli elektryczności. I co jakiś czas sytuacja ta powtarza się w Białymstoku.

Energetycy wyłączają prąd, mieszkańcy się wściekają bo nic nie wiedzieli. W odpowiedzi słyszą komunikat od dostawcy prądu: informacja była na stronie internetowej. Tylko jak zauważył internauta Tadzik z forum „Porannego”: W ten sposób to trzeba, by tylko siedzieć w Internecie i obserwować komunikaty. Kiedyś głośno krzyczano: „ jak się sprywatyzuje to będzie klient nasz pan”. A teraz widać jak to wszystko wygląda. Tu przypomina się scena z filmu: gościowi zamieniono płaszcz w szatni. Na uwagę, że to nie jego i chce swój, to jeszcze go obsztorcowali a na koniec pamiętne słowa: ” no i co nam zrobisz”?

Nic dodać, nic ująć. Bo paradoksalnie dożyliśmy czasów, w których dostęp do okna na świat jakim jest Internet bynajmniej nie jest zbawieniem, a utrapieniem. Zastanawiam się, czy energetycy nie powinni osobiście powiadamiać odbiorców o wyłączeniach. Tak jak osobiście pracownicy urzędu miejskiego roznoszą informacje o podatku gruntowym.

Przecież wyłączenia prądu dotyczą zazwyczaj małego obszaru. Wystarczyłoby, by pogotowie energetyczne zajechało na „ulicę bez prądu” (za bardzo od takiego kursu by dostawca energii nie byłby biedniejszy) i poinformowało jednego odbiorcę: sprzedawcę, fryzjera, kioskarza. Dalej wieść rozniosłaby się zapewne pocztą pantoflową. I nikt by nie narzekał na wyłączenia. Póki, co: elektryka prąd nie tyka. Błysk.

Zostaw komentarz